Blog
From Lublin with love
lubelak
lubelak Komentuję Polskę z Lublina
0 obserwujących 60 notek 29630 odsłon
lubelak, 26 stycznia 2017 r.

"Strzelanina" zdecyduje o przyszłości Legii

168 0 0 A A A
CC0 Public Domain

Jak mówi prastare przysłowie Indian gdzie 3 Polaków współpracuje tam przynajmniej 2 śmiertelnych wrogów się spodziewaj. Niestety takie to nasze narodowe przywary, że lubimy się kłócić. Nie inaczej było w przypadku współpracy trójki muszkieterów z ulicy Łazienkowskiej. Nawet jak dobrze idzie to konflikty są immanentną cechą prowadzenia biznesu. Zdarza się. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, lepiej zastanowić się co przyniesie przyszłość.

Hollywoodzki scenariusz

Trzeba przyznać, że polotu właścicielom Legii nie brakuje. W samo południe na pustej drodze po środku opuszczonego miasteczka leżą 2 zalakowane koperty. Dzieci dawno uciekły, kobiety wyglądają nieśmiało zza drewnianych okiennic. Przez ulicę toczy się róża jerychońska. W każdej z kopert deklaracja kwoty. Po jednej stronie Mioduski, po drugiej Wandzel z Leśnodorskim. Napięcie sięga zenitu. Czy przebiję drugą stronę? Czy dałem dość pieniędzy? A może dałem za dużo? Tak mniej więcej będzie wyglądał shoot out, który zdecyduje o przyszłości Legii Warszawa. Musicie przyznać, że właściciele stołecznego klubu nie mogli wybrać bardziej emocjonującego sposobu na rozstrzygnięcie tego sporu. Choć mogli. Więc rodzi się pytanie dlaczego tak?

Kasa misiu kasa

Wygląda na to, że kolejne prastare porzekadło sprawdzi się w tym przypadku. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Prawie zawsze i prawie bez wyjątku. Nie wydaje się przypadkiem, że wybrano taki rodzaj licytacji. Z badań ekonometrycznych wynika, że licytacja tego samego przedmiotu różnymi metodami daje różne końcowe rezultaty. Ogromny wpływ na wynik licytacji ma natura człowieka, którą bada ekonomia behawioralna. Podczas negocjacji, czy otwartych licytacji mamy kontrolę nad procesem kształtowania się ceny. Możemy ustalić swoje minima i maxima, trzymać się scenariusza. Wszystko jest jasne i ogólnie mało stresujące. Co innego gdy nie wiemy jakie oferty składa druga strona. Tu pojawiają się silne mechanizmy niejako wbudowane w człowieka. Nikt nie lubi tracić. Znamy to uczucie żalu za wyrzucanym ładnym pudełkiem, czy starą rzeczą, która już prawie na pewno się nie przyda. A może się przyda? Ten sam mechanizm działa w licytacjach typu shoot out. Strach przed utratą czegoś skłania „zawodników” to zawyżenia ceny, aby zyskać pewność i psychiczny spokój. Co więcej rozgłos uzyskany w wyniku takiej licytacji także sprzyja klubowi.

Kto komu i za co?

Wydaje się, że „internety” i środowisko kibiców jest zgodne co do tego kto powinien zostać, a kto powinien odejść z klubu. Rodzi się tylko pytanie czemu Mioduski mogąc wykupić udziały 2 partnerów bez żadnych licytacji tego nie zrobił? Wszystko wskazuje na to, że liczy on na zawyżoną ofertę za swój pakiet udziałów. Czyżby koniec zapasów? A może obliczony na coś scenariusz marketingowy, który pozwoli mu płynnie przejść do kolejnej firmy? Ale to by znaczyło, że legendarny menadżer holdingu Kulczyka nie może sobie znaleźć nowej pracy.  Cóż. Pewnie nigdy się nie dowiemy o co chodziło naprawdę, ale okazja do zrobienia popcornu i radości z ekscytującej licytacji? Bezcenna.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Sport